Otwórz wyszukiwarkę
Zamknij wyszukiwarkę
Zaloguj się
Zaloguj się do konta golfisty

20 lat na straży fair play. Krzysztof Góra podsumowuje swoją misję w Komisji Sędziowskiej PZG i oddaje stery

gora

Krzysztof Góra od dwudziestu lat jako sędzia golfowy „stoi na straży przepisów i sprawiedliwej gry”. Po 16 latach bycia przewodniczącym Komisji Sędziowskiej PZG oddaje stery Pawłowi Jakubowskiemu. Dziękując za wieloletnie zaangażowanie, rozmawiamy z ustępującym przewodniczącym o minionych latach, przełomowych momentach i wesołych sytuacjach, które chce zapamiętać.

Kto wciągnął Pana do świata golfa?

Krzysztof Góra: Gdy na początku lat 2000 byłem prezesem spółki produkcyjnej w Szczecinie, organizator eventu na polu golfowym dla marki Toyota, zaprosił mnie jako użytkownika ich samochodów na olbrzymią imprezę dla 800 osób do Binowa. Spodobało mi się, a że miałem blisko z pracy do Binowa, to zacząłem z synami grywać na małym polu. Potem już na dużym i po prostu wciągnąłem się w ten sport. Golf dawał mi niesamowity relaks – po pracy podjeżdżałem tam, aby zrzucić z siebie kłopoty dnia codziennego i zresetować się przed powrotem do domu.

Skąd pomysł, by zostać sędzią?

Karierę sędziowską rozpocząłem w 2006 roku, kiedy po sześciu latach grania stwierdziłem, że jestem już za stary, żeby cokolwiek osiągnąć jako zawodnik. Uznając, że lepiej zająć się sędziowaniem, postanowiłem zmienić rolę. 

Pracowałem wtedy w korporacji w Warszawie i zobaczyłem, że w Binowie organizowany jest kurs na sędziego. Organizował go Włodek Kronenberger, który wciągnął mnie w arkana sędziowania. Pojechałem na dwudniowe szkolenie zakończone egzaminem. Razem ze mną kurs zdawała między innymi Jola Makuch oraz kilka innych osób, które w tym roku otrzymały od PZG wyróżnienia za 20-lecie pracy sędziowskiej.

Od razu wiedział Pan, że chce piąć się po szczeblach sędziowskich, czy zaczynało się spokojnie od lokalnych turniejów?

To był proces, nie chodziło o wygórowane ambicje. Aby być sędzią podstawą jest doskonała znajomość reguł, ale potem trzeba zdobywać doświadczenie. Dochodzi umiejętność rozmowy z zawodnikami, wyłapywanie błędów czy wyjaśnienie graczom, dlaczego sędzia się nimi zainteresował.

Jakie były przełomowe momenty w tym sędziowskim światku polskiego golfa?

Rok 2019. Wtedy podejście do sędziowania mocno się zmieniło. Do 2019 roku, zanim weszły nowe reguły, sędzia głównie szukał błędów. Niektórzy wręcz chowali się w krzakach i czekali, aż gracz zrobi coś źle, by wyskoczyć z krzykiem „Mam cię!” i dać karę. Sezon 2019 przyniósł przełom: reguły R&A skonstruowano z założeniem, że gracz jest uczciwy, zna przepisy i stara się grać zgodnie z nimi. Sędzia zmienił rolę – ma większe zaufanie do gracza, dyskretnie go ostrzega, by zapobiec złamaniu reguł, i po prostu mu pomaga.

Jak dalej rozwijała się Pana kariera od Binowa po mistrzostwa Polski i turnieje międzynarodowe?
Cały czas łączyłem pracę zawodową z golfem. Z początku więcej grałem, ale po przekroczeniu siedemdziesiątki mniejsze było zaangażowanie w samo granie, a więcej w sędziowanie.

Moim mentorem był na początku Włodek Kronenberger – wówczas najlepszy sędzia golfowy w Polsce. Proponował mi turnieje, sędziowaliśmy razem, uczył mnie techniki, ustawiania się na polu i interpretacji zasad. Dzięki jego nauce najszybciej z naszej grupy z 2006 roku awansowałem do bycia sędzią klasy pierwszej. Sędziowałem bardzo dużo, bo już w 2007 roku pracowałem przy mistrzostwach Polski. A prowadzę dokładne zestawienia od 2006 roku: średnio wychodził około 25 turniejów rocznie przez całą karierę. Praktyka czyni mistrza.

Co powiedziałby Pan komuś, kto zastanawia się nad karierą sędziego?

Jeśli ktoś chce być sędzią, niech od razu wie, że straci przyjaciół. Aby na polu być w pełni bezstronnym i stanowczym, trzeba się z tym liczyć. Na początku kariery miałem też konfliktowe sytuacje, nawet z samymi władzami PZG. Ale wszystko wyjaśniło się po turnieju i obyło się bez dyskwalifikacji. 

Marek Michałowski w 2010 r. objął stanowisko prezesa PZG, a Pan stanął na czele Komisji Sędziowskiej PZG.

Objąłem Komisję po Joli Makuch, powołał mnie ówczesny wiceprezes Paweł Laskowski. Od razu wprowadziłem zasadę wolnego rynku i samodzielności – zniosłem ręczne przydzielanie sędziów z grafiku. Sędzia sam dogaduje się z komitetami turniejowymi; jeśli ma wiedzę i chęci, działa efektywnie.

Wprowadziłem też obowiązkowe cykliczne egzaminy – początkowo co 4 lata od 2012 roku, a obecnie, zgodnie z zaleceniami R&A, co 2 lata. Część osób się buntowała, twierdząc w 2016 roku, że raz zdobyty certyfikat daje bezterminowe uprawnienia. Odpowiadam na to, że sędzia jest jak lekarz – musi stale się uczyć i aktualizować wiedzę.

Czym teraz zajmuje się Komisja Sędziowska, poza tłumaczeniem reguł z R&A i adaptacją pojęć?

Gdy zarząd poprosił mnie niedawno o zestawienie zadań komisji, sam się przestraszyłem ich liczby. Od sprawdzania i aktualizacji reguł, przez szkolenie sędziów i kandydatów, obstawianie turniejów mistrzowskich, opracowywanie regulaminów turniejowych, rozpatrywanie skarg, status amatora, aż po współpracę z komisją ds. osób z niepełnosprawnościami.
Przy okazji wspomnę, że byłem pierwszą osobą w Polsce, która przetłumaczyła reguły dla graczy z niepełnosprawnościami i umieściła je na stronie PZG. Obecnie ci gracze doczekali się odpowiedniej modyfikacji reguł i umieszczeniu ich w ogólnym podręczniku reguł, dzięki czemu są dziś traktowani w pełni równorzędnie na polu.

Po szkoleniu w R&A w 2019 roku mocno włączyłem się w prace nad językiem, bo golfowe słownictwo w języku polskim wymagało wypracowania odpowiednich zwrotów. Dyskutowałem o tym z doświadczonymi sędziami, takimi jak Jurek Czaplejewicz czy Wojtek Pijanowski. Niektóre zwroty golfowe zostawiliśmy bez zmian a inne przetłumaczyliśmy tak, aby dokładniej odpowiadały rzeczywistości, jak dawny hazard (obecnie penalty area / obszar kary).

Na liście PZG jest obecnie 38 sędziów. Czy to wystarczająca liczba na polskie warunki?

Tak. W pewnym momencie było nawet 54 sędziów, ale część osób robiła uprawnienia tylko po to, by ich lokalne turnieje miały status rankingowy. Regularne egzaminy co 2 lata weryfikują takie osoby. Egzamin wstępny po zaliczeniu kursu daje status kandydata,  a po praktyce u boku doświadczonego sędziego zostaje się sędzią lokalnym, a potem zdaje się poważny egzamin już na poziomie 3.

Warto wspomnieć, że Polsce odbywa się około 1500 turniejów rocznie. Aby turniej dawał punkty do oficjalnego sportowego rankingu graczy (kobiet, mężczyzn, juniorów), musi posiadać obsadę licencjonowanego sędziego. Wszystkiego pilnuje obecnie system Eagle – sędzia dostaje e-mail i musi kliknąć potwierdzenie obecności.

A jak ocenia Pan znajomość reguł wśród samych graczy na przestrzeni lat?

Jest zdecydowanie lepiej niż 20 lat temu. Bardzo pomogła polska wersja aplikacji mobilnej R&A. Stojąc na polu, gracz może kliknąć sytuację (np. piłka w wodzie w obszarze kary) i aplikacja krok po kroku pokazuje dozwolone warianty postępowania z punktami karnymi. Zachęcam akademie golfa, by wymagały od kandydatów na zieloną kartę zaliczenia poziomu 1 w Akademii Reguł R&A. Na moich kursach sędziowskich wymagam z kolei przedstawienia certyfikatu poziomu 1 przed rozpoczęciem szkolenia.

Jakie momenty z kariery sędziowskiej zapadły Panu najbardziej w pamięć jako te najbardziej satysfakcjonujące?

Było parę bardzo przyjemnych chwil. Z ostatnich lat, chyba w 2024 roku, prowadziłem jako sędzia główny mistrzostwa Europy mężczyzn i młodzików w Krakowie. Mieliśmy tam wyjątkowo trudną pogodę – od rundy treningowej dzień w dzień, dokładnie między 15:00 a 16:00, nad polem pojawiała się burza. Moim głównym zadaniem jako sędziego głównego było zarządzanie całym procesem: decyzje o wstrzymaniu gry, sprawna ewakuacja graczy z pola i pilnowanie powrotów, tak aby zapewnić stuprocentowe bezpieczeństwo. Po zakończeniu turnieju dyrektor zawodów, Szwajcar, podszedł do mnie i oficjalnie pogratulował mi umiejętności, wiedzy oraz zastosowanych metod ewakuacji i dbania o bezpieczeństwo. To było naprawdę miłe wyróżnienie i duża satysfakcja.

A te trudniejsze chwile? Czy zdarzały się sytuacje stresujące, w których sprzęt albo pogoda płatały figle?

Trudnych momentów jest bardzo dużo, ale większość z nich się po prostu zapomina – traktuje się je jako zadanie do wykonania i idzie dalej. Najtrudniejsze są zawsze te chwile, kiedy odpowiedzialność za bezpieczeństwo wymaga podjęcia natychmiastowej decyzji o ewakuacji.

Pamiętam taką przygodę z mistrzostw Polski w Kraków Valley. Znienacka przyszła gwałtowna burza. Jechałem wózkiem i miałem ze sobą syrenę – ręczną trąbkę wpinaną do pojemnika z gazem. Podjechałem na piąty dołek i akurat w tym momencie trąbka się złamała i zepsuła. Nie mogłem dać głośnego sygnału dźwiękowego dla całego pola. To był turniej kobiet, więc musiałem osobiście jeździć wózkiem od dołka do dołka i informować poszczególne panie, że przerywamy grę i musimy schodzić. Przez ten pech ze sprzętem sygnał dotarł do niektórych z nich później, niż powinien. Jedna z pań miała potem do mnie pretensje, śmiejąc się przez łzy, że ostrzeżenie przyszło „o jeden grzmot za późno”. To było mocne, nieplanowane przeżycie, ale najważniejsze, że wszyscy bezpiecznie zeszli z pola.

Czy przez te lata miał Pan swoje ulubione kategorie turniejów? Wolał Pan sędziować dorosłym, kobietom, czy może w turniejach międzynarodowych?

Przyznam się, że bardzo lubię turnieje juniorskie. Z dziećmi sędziuje się wspaniale – są niezwykle pojętne, słuchają sędziego i naprawdę starają się grać czysto. Zresztą w turniejach juniorskich największy problem bywa nie z samymi dziećmi, ale z ich rodzicami. Dzieci są świetne.

Jednym z ciekawszych wyjazdów były juniorskie mistrzostwa Litwy w Wilnie, które prowadziłem. Dzieci doskonale znały język angielski, więc komunikacja przebiegała bezbłędnie, a cały turniej upłynął w przemiłej i bardzo sportowej atmosferze.

Dziękuję za rozmowę, a nade wszystko za dekady pracy na rzecz Polskiego Golfa!

Ale nie żegnajmy się, bo oddaję stery Komisji, a nie uprawnienia sędziowskie. Dopóki będę w stanie zdawać egzaminy, to chcę sędziować. Ale może też w końcu będę miał czas, aby pograć w golfa. Do zobaczenia na polu!

Rozmawiała: Anna Kalinowska

Gora2

Fot. archiwum prywatne K. Góry


Więcej aktualności

Partner Strategiczny

Partner Strategiczny

Partner Generalny

Reguły gry w golfa
Dostępność WCAG